5 powodów, dla których NIE warto podróżować z kimś

kanal-podrozniczy-nayoutube-nifortunne-historie-z-podrozy

Wiele razy otrzymywałem pytanie typu: Czemu jeździsz sam? Dziś przedstawię 5 powodów, które determinują mój wybór samotnych podróży.

1. Kompromis

Tak będzie brzmiało Twoje drugie imię. Jeśli tego nie zrozumiesz, wasza podróż będzie męką przez piekło. Nie poznałem w swoim krótkim życiu, ani jednego człowieka, który był by powtarzalny. Każdy ma inne gusta, a co więcej spojrzenie na świat, co determinuje inny odbiór otaczającej nas rzeczywistości.

chetumal-karnawal
Chetumal – miejski bieg na otwarcie Karnawału 2014, z CS’owymi gospodarzami

2. Siła

Nie ważne ile masz jej w sobie. Jadąc w parze tempo dyktuje osoba słabsza. Tu nie da się nic przeskoczyć. To że dasz radę iść jeszcze 10 km, nie sprawie że partner dostanie skrzydeł.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
65 km od Oaxaca – 12 km, 4 pomarańcze, 1 l wody, w górach = odkrycie wodospadu mineralnego

3. Strach

Ruszając w podróż, automatycznie wychodzisz poza strefę dotychczasowego komfortu, z każdą minutą jesteś poddawany sytuacjom stresowym, wymagającym szybkiego podejmowania decyzji. Pęd którego jesteś nieodłączną częścią, sprawia że poznajesz towarzysza na nowo w sytuacjach dotąd mu nieznanych.

jachtostop-ocean-atlantycki
Ocean Atlantycki – burza

4. Grupa

Zaczyna się od dwóch osób. Ludzie z reguły szybciej podejdą na ulicy do jednej, niżeli dwóch dusz. Szybciej zostaniesz zaproszony na obiad , szybciej znajdziesz nocleg, szybciej złapiesz stopa, szybciej w pojedynkę.

meksyk-obiad-rodzina
Chiapa de Corzo – z ulicy na obiad

5. Przeżycia

Jesteście dla siebie podporą, chcesz czy też nie jadąc w parze rozsądek podejmowanych działań dzieli się na dwie osoby. Każde sytuacje spontaniczne, będziesz analizować pod kontem bezpieczeństwa drugiej osoby, gdyż będziesz odczuwać mniejszą lub większą więź, która rośnie z każdym dniem. Twoje szalone decyzje mogą być tłamszone w zarodku już na starcie, poprzez racjonalne podejściem towarzysza.

autostop-meksyk-przezycia
W drodze do Pelenqe – 100 km/h, czyli czesanie wiatrem
komentarze: 2
  1. Lepiej bym tego nie ujęła. Chociaż nie zapeszając, od pewnego czasu podróżuję w duecie i jest całkiem nieźle. Z moim towarzyszem uzupełniamy się, on idzie ze mną do muzeum, za to ja daję się wywlekać na peryferia w poszukiwaniu lokalnych stadionów 😀 Ale prawdą jest też, że w wymarzoną podróż życia chciałabym pojechać sama, aby móc całkowicie skupić się na własnych doznaniach, przeżyciach, być małą egoistką, która chce jak najwięcej wyciągnąć dla siebie, bez zbędnego hamowania, z odrobiną szaleństwa i ryzykiem obliczonym na dobrą zabawę. Pozdrawiam! 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ