Minimalizm szczęścia w dzisiejszych czasach

kanal-podrozniczy-nayoutube-nifortunne-historie-z-podrozy

Szczęście, a może bardziej jego wymiar w stosunku do naszych oczekiwań. Kiedyś myślałem, że szczytem wszystkiego jest mieć górala, później przyszedł czas na komputer. Z biegiem czasu priorytety się zmieniały, jednak nie ciągła chęć tego by coś mieć. Dziś przeżywszy kilka dobrych lat, jestem w stanie stwierdzić, że ilość rzeczy materialnych nie uszczęśliwia tak, jak podróż z 12 kg plecakiem. Pomimo braku wielu rzeczy, wygód i wszystkiego co kiedyś było konieczne uświadomiłem sobie ile musiałem przejść by zrozumieć coś na pozór prostego.

Pogoń za nowym autem, telefonem, domem, to wszystko ma sens, tylko pytanie czy daje Ci tyle szczęścia ile byś chciał. Jak dziś pamiętam, kiedy jadąc po meksykańskich bezdrożach dostrzegłem gaje mango. Drzewa uginające się pod ciężarem owoców. Wysiadłem. Już biegnąc, pożerałem je oczyma. Objadłem się jak nigdy. Leżąc tak przyszedł moment, w którym zacząłem zastanawiać się na temat pogoni, która towarzyszy nam na każdym kroku. Co ją dokarmia, a tym samym napędza? To pytanie nabierało rozmachu już od początku studiów.

Tamtego dnia mózg mnie zaskoczył. Śmiem stwierdzić, iż większość ludzi, jak i ja poniekąd, żyje nie dla siebie, tylko dla innych. Pomijam tą dobrą stronę, czyli empatię do drugiego człowieka, miłość, uczucia, więzi, które sprawiają, że życie nabiera pozytywnego rozmachu. Chciałbym odgraniczyć jeden mały fakt, a mianowicie: życie na pokaz, napędzane ciekawością ludzi, żyjących i popadających w monotonię. To właśnie oni propagują bezpieczeństwo, związane ze schematycznym podążaniem wydeptanymi ścieżkami. To właśnie oni zalewają nas miliardem mało istotnych pytań dotyczących naszej aktualnej egzystencji. To właśnie oni wymuszają w nas zamęt, który niekiedy degraduje nasze pomysły.

Pytanie czy dostrzegasz to? Stwierdzam jedno. Jeśli lubisz coś robić to rób to. Nawet jeśli wydaje Ci się, że wszystko jest przeciwko Tobie. Nie przejmuj się. Ludziom z reguły ciężko jest wyjść poza strefę komfortu, gdyż wiąże się to z ryzykiem. Strach jest tak wielki jak Twoje wyobrażenie o nim, czyli jak sam dostrzegasz wszystko zależy od Ciebie. Idź z uniesioną głowa. Rób wielkie rzeczy, pomimo tak przeogromnych braków, bez których na pozór nie da się żyć.

komentarze: 6
  1. To właśnie poza strefą komfortu dzieją się cuda.
    Można tu zacytować Jacka Walkiewicza “kiedyś się bałem i nie robiłem, teraz się boję i robię”.
    Bez odważnych kroków w przód nic ciekawego się nie zdarza.
    Życzę cudów poza strefą komfortu.
    Pozdrawiam 😉

  2. Najgorsze jest to, że na prawdę wiele ludzi boi się zrobić krok do przodu, wyjść ponad szereg z jakimś pomysłem. Lepiej i wygodniej jest nam żyć tak jak inni od nas tego oczekują, bo trzeba spełnić jakieś wymagania, które są na nas narzucone i choć czasami chciałoby się zacząć żyć dla siebie, tak jak wspomniałeś jest to trudne.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ