Podbój Ukrainy – Youth of Europe

kanal-podrozniczy-nayoutube-nifortunne-historie-z-podrozy

Pierwszy kraj na wschodniej ścianie odwiedzony. Choć relatywnie był to krótki pobyt, gdyż od 24-29.11.2015, to uważam go za najintensywniejsze poznawanie ludzi w swojej krótkiej karierze. Wyjazd był związany z projektem Youth of Europe, w którym wzięły udział: POLSKA, Ukraina i Niemcy. Z każdego państwa 12 osobowe teamy. Fenomenalne doświadczenie pod każdym względem. Różni ludzie, mający niekiedy całkowicie inne spojrzenie na świat.

Najlepsza jednak była możliwość spędzenia czasu z innymi nacjami, od których jak się okazuje można się wiele nauczyć. Przesympatyczna atmosfera i mnóstwo różnych zajęć; niekiedy wytężających intensywnie intelekt, nie wspominam o języku angielskim.


Youth of Europe – krótki opis miejsca projektu

Siedziba główna mieściła się w malutkiej miejscowości o dumnej nazwie: Glebovka. Moje wyobrażenie o Ukrainie uległo diametralnej zmianie; zmianie na lepsze. Ten obraz który słyszałem od wielu: “Jaka tam bieda…”. Faktycznie bogato nie jest, jednak biedy masakrycznej nie widać, moim zdaniem. Choć wiem że każdy inaczej definiuj ów słowo. Na usta ciśnie się powiedzenie: “Nie ten szczęśliwy, który ma dużo; lecz ten któremu wystarcza”. Ludzie żyją spokojnie, są bardzo życzliwi. Sytuacja zmusza ich do samowystarczalności, czyli hodują kury, która daje jajka, krowy, ktoś tam ma świnkę i żyją. Jadąc trasą Polska -> Kijów, mało kiedy wyłaniały się zza horyzontu krajobraz przydrożnych wsi. Wszechobecna pustka, jednak mająca swój klimat.

Najbardziej spodobał mi się fakt, iż po przekroczeniu granicy normalni ludzie łapali stopa. Jak się  okazało wieczorem po 22:00 również łapią. Jestem w stanie stwierdzić z własnych obserwacji, że może być to doskonałe państwo na stopowanie. Auta stare, obite, nie wpływa to jednak na łamanie bariery dźwiękowej; tną wiatr niczym torpedy.


Projekt od środka

Podczas pobytu, z większych aglomeracji zwiedziliśmy Kijów, który ukazał swe piękno. Powiadają że Lwów jest jeszcze ładniejszy. 28 listopada okazał się dniem, w którym Ukraińcy świętowali rocznicę po wydarzeniach na Majdanie. Jedna z koleżanek – uczestniczka, mieszkanka Kijowa, stała się naszą przewodniczką; oprowadziła nas najlepszymi szlakami i pokazała, to co warto zobaczyć. Sowiecki klimat, a pośród niego przepięknie zdobione Cerkwie – coś cudownego.

Pomimo intensywnych dyskotek podczas każdego wieczoru postanowiliśmy udać się do jednego z większych klubów w Kijowie. Kolega dostał namiar na jakąś zlokalizowaną w miasteczku studenckim. Pomimo zmęczenia, ciekawi, ruszyliśmy. Na wejściu bilet, za twarz 60 hrywien (~10 zł), bo męska, dziewczyny 50. Wchodzimy dochodzę do bramek, koleś maca mnie wszędzie gdzie się da. Wyczuwa jakieś papiery w kieszeni; mówi: “Wyciągnij”. Pokazałem, przepuścił. 2 sale do wyboru: jedna z muzyką do której da się tańczyć, druga z mózgu trzepem, gdzie wpadasz i nawalasz jak opętany Umpcyk Umpcyk (śmiesznie).

Tylu ludzi nie powstydził by się żaden klub. Wypchane po brzegi sale. Na parkiecie praktycznie miejsca tyle co na długość dłoni. Jako tester kulturowy ruszyłem w tłum niczym parowiec. Podbijając co rusz do jakiejś dziewczyny, chcąc zobaczyć jak Ukrainki reagują na Podlasian. Jedno jest pewne, są bardzo miłe, ładne i chętnie tańczą. Pomijam fakt, że raz prawie dostałem w dyńkę. Jedno jest pewne, to to że miały pompę z mojego ukraińskiego. Wyznając zasadę, iż jezyk nie stanowi barier, uśmiechnąłem się szerzej i kontynuowałem poemat w języku białoruso-rosyjsko-ukraińskim.

Ukraina. Polecam. Wrócę.

Aktualizacja z 2021 roku: Od momentu projektu, wróciłem tam kilkukrotnie, m.in. aby skoczyć ze spadochronu. Co więcej pokusiłem się o stworzenie artykułu, pt. Ukraina – co warto wiedzieć? 20 praktycznych informacji.


Fotorelacja z Youth of Europe na Ukrainie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ