Rzucić wszystko i ruszyć w podróż – historia Asi i Artura

kanal-podrozniczy-nayoutube-nifortunne-historie-z-podrozy

To nie będzie kolejna historia z cyklu: “Rzucam wszystko i ruszam za 5 lat w podróż, tylko jeszcze dorobię”. To nie będzie historia o tym jak młoda dziewczyna wraz ze swoim chłopakiem wpadli do osiedlowego kiosku, kupili zdrapkę za 2 zł i wygrali okrągły milion, a teraz podróżują po świecie. To będzie krótka opowieść o parze mającej wspólne marzenie, które w naturalny sposób stało się realnym celem.


Kim są bohaterowie?

Historia Asi i Artura

Asia i Artur to młoda 2 osobowa ekipa, która tworzy niezły duet podróżników z plecakami. Asia pochodzi ze Swarzędza, jak mówi – “taki mały Poznań”, a Artur z Prudnika obok Opola, co więc połączyło tych dwojga? Myślę, że w tym całym ambarasie, będzie stosownym zacząć od początku, a może lepiej zabrzmi: zacząć od wielkiego początku? Uwierz mi, ich historia jest tak pokręcona jak moje myśli w trakcie, kiedy zgubiłem się w 9 milionowym mieście w Chinach.


Jak to wszystko się zaczęło? Czy są w życiu przypadki?

Artur w koszulce podróżniczej

Wróciłem do domu, odpaliłem kompa, a na nim Facebooka. Spostrzegłem powiadomienie o kilku wiadomościach na profilu Jak To daleko. Nawet nie wiesz jak bardzo lubię czytać wieści od Czytelników. Wchodzę, a w tym całym gąszczu klikam pierwszą od Asi: “Donoszę, że prezent świąteczny dla mojego współpodróżnika nosi się pięknie, wzorowo i kolorowo! Pozdrawiamy z Wietnamu”. 

Uśmiechnąłem się bardzo szeroko. Nie myśląc długo odpisałem, nawiązując tym samym bardzo ciekawą konwersację. Od słowa do słowa i okazało się, że Asia i Artur mają za sobą słoneczny Singapur, podziwiali tarasy ryżowe na Filipinach, a teraz eksplorują Wietnam. Na pytanie: “Co będzie dalej?” Odpowiadają ze spokojem i tonem stoika: “Tego jeszcze nie wiemy!”.

Jedyne słowo, które aktualnie przychodzi mi na myśl to totalna wolność, która bije od tej pary radosnych i czerpiących garściami młodych ludzi. Kiedy widzę tak radosne twarze, aż serce cieszy się i myślę sobie: “Kurcze, ale świat jest piękny, a ludzie jeszcze piękniejsi!”.


Życie, czyli niepowtarzalny scenariusz – wywiad z Asią i Arturem

Tak się składa, że podróż sprzyja wielu nieoczekiwanym przygodom, zarówno tym pozytywnym, jak i negatywnym. Osobiście uważam, że w życiu nie ma przypadków. Historia Asi i Artura również wydaje się nie być przypadkowa.

***

Moi drodzy! Właściwie jak to wszystko się zaczęło, że jesteście teraz, tam gdzie jesteście?

Dlaczego wyruszyliśmy? Tomku, teraz musisz wykazać się dużą wiarą w to co powiem. Pewnego dnia pewien Alibaba zrabował Arturowi paszport. W Iranie. Dobę przed powrotem do Polski. Brzmi jak jakiś scenariusz z filmu akcji, prawda? Jeśli mam być szczera to najbardziej zakręcona akcja jaka przytrafiła mi się w życiu, wywracając je do góry nogami.


Asia w meczecie - Iran


To znaliście się już wcześniej? I w sumie, co wy robiliście w Iranie?

Ano delektowaliśmy się najpiękniejszą do tamtej pory podróżą życia, poznawszy się wcześniej na ukraińskim lotnisku. Oboje należeliśmy do 5 osobowej grupy, która na 2 tygodniową podróż po Iranie umówiła się przez grupę podróżniczą na Facebooku. Niektóre osoby znały się między sobą z wcześniejszej podróży do Andory, jednak ja i Artur nie mieliśmy tej przyjemności. Było to podwójne wyzwanie – podróż do ortodoksyjnie muzułmańskiego kraju na dodatek z kilkoma nieznajomymi osobami.


Zagros Iran - Asia i Artur


Brzmi grubo! Co zrobiliście w tej całej zagmatwanej sytuacji? Iran, brak dokumentów?

Po wyżej wspomnianym rabunku, którego dokonał nieznany nam Alibaba robiliśmy kilometry po Teheranie, załatwiając papirologię, która umożliwiłaby Arturowi legalny powrót do kraju. Iran to kraj policyjny, tam wszystko musi grać, żeby Europejczyk mógł się z niego wydostać, zwłaszcza jeśli chodzi o zaostrzone przepisy na lotnisku.

 

Na dodatek w Iranie bardzo trudno załatwić takie sprawy bez znajomości języka perskiego (farsi). Udało nam się zebrać wszystko, oprócz głupiego stempla przy wizie wyjazdowej. Osoba od stosownych stempli nie była dostępna tego dnia w urzędzie. Na dodatek w ciągu 2 dni miał wybić u nich nowy rok – 1396 w związku z czym urzędy miały być zamknięte tydzień. Niemoc i zgroza, które widniały na mojej i Artura twarzy musiały być przerażające.


Artur - problem z opuszczeniem Iranu


Udało się w końcu załatwić wszystkie dokumenty?

Na lotnisku panowie celnicy byli nieubłagani. Tylko usłyszeliśmy twarde słowa służbisty: Pan Artur nie może wsiąść do samolotu! Wtedy opadła kurtyna bez najmniejszej możliwości negocjacji. Ten moment wydawał się nieprawdopodobny. Nasz poziom frustracji był tak wysoki, że wręcz nieprawdopodobny. Jesteśmy przecież zwykłymi backpackersami, którzy po prostu chceli wrócić do Polski.


Asia - backpacker z Polski


Mam ciarki jak słucham o tej historii! Co było dalej? 

Jakby to nie zabrzmiało, dramat Artura nieco ujął moje serce. Czułąm w głębi duszy, że nie mogę zostawić tego gościa samego. Jako jedyna miałam możliwość zostać jeszcze 6 dni w Iranie. Na tyle pozwalało mi wolne, które wzięłam w pracy przed podróżą.


Shiraz - podróż po Iranie - historia


Zostałaś, żeby wspierać Artura?

To był impuls, jak grom z jasnego nieba. Podjęłam decyzję, że też nie wsiadam do samolotu na który mieliśmy wykupiony bilet. Zdecydowaliśmy oboje, że załatwimy co trzeba i ruszamy do kraju autostopem. Od tamtej chwili byliśmy w tym razem.


Góry Iran

Co powiedzieli na granicy Turcja – Iran?

Tutaj historia nabiera rozpędu. Wierz, albo i nie… Nie wpuścili Artura do Turcji – dasz wiarę? Wydawało nam się, że wszystko już za nami, a tu proszę, kolejna bariera. Pozbieraliśmy się bardzo szybko. Jak to mówią: Co 2 głowy to nie jedna i wykombinowaliśmy bardzo szybko plan B.


Zwiedzanie Iranu - góry


Ten plan B to coś nielegalnego?

Nie, nie! Jak najbardziej legalne, jednak cholernie kosztowne. Wydaliśmy miliardy monet na bilet z Iranu do Kijowa. Później było już z górki. Powiedziałabym, że będąc na Ukrainie zeszło nam całe ciśnienie związane z tą całą sytuacją i czuliśmy się prawie jak w domu. Z dużą ulgą jechaliśmy autostopem w kierunku Polski, a dokładnie Wrocławia – w sumie tak dla zabawy, żeby spędzić więcej czasu razem.


Gościnność w Iranie


Ta historia brzmi nieco jak niespodziewana przyjaźń, która z biegiem wydarzeń coraz mocniej kwitła, mam rację?

Coś w tym jest. Te przeciwności losu i nieoczekiwany zwrot akcji zbliżył nas do siebie. Mieliśmy również czas by poznać się w naprawdę stresujących sytuacjach. Ta podróż pokazała zarówno mi jak i Arturowi, jak wielką wartość ma wsparcie drugiej osoby.


Widok z namiotu - Iran


Czy wspólna podróż autostopem generuje nowe plany podróżnicze?

Oj i to bardzo. Wiesz przecież, że autostop nie zawsze działa szybko. Niekiedy trzeba swoje odstać i my też swoje odczekaliśmy. Ten czas spożytkowaliśmy na cudowne rozmowy, a momentami milczeliśmy. W obydwu przypadkach było bardzo przyjemnie.

 

Jedna rozmowa utkwiła mi bardzo mocno w pamięci.  Doszliśmy do wspólnego wniosku, że żyje się póki się żyje, tu i teraz a nie tam i potem. Życie powinno toczyć się w innym miejscu, niż za biurkiem po 10h na dobę.


Przemyślenia w podróży


Podróż sprzyja przemyśleniom. Czy wtedy zcaczeliście planować razem swoją przyszłość?

Jeśli mam być szczera to pozytywne emocje targały nami tak mocno, że powstał prosty plan: 

  • rzucamy wszystko, co do tej pory nas wiąże,
  • jedziemy do Norwegii zarabiać kasę,
  • zimę spędzamy razem w Azji.

Prosty, przejrzysty, konkretny. Wystarczyło jedynie zebrać w sobie siłę i zacząć działać.


Rzucić wszystko i ruszyć w podróż


Rzucić wszystko i ruszyć w podróż! Wiesz, że ten plan brzmi jak wyzwanie?

Wiem i w sumie, kiedy zaczęłam konsekwentnie wcielać go w życie nieco się przestraszyłam. Lepiej powiem szczerze: Tomku, ja nigdy w życiu nie byłam bardziej wystraszona i niepewna tego, co miało się wydarzyć. Nie byłam w tym sama. Artur codziennie pytał: To kiedy porozmawiasz ze swoim szefem? Powiedzieliśmy już A, dzielnie trzeba było powiedzieć B.

 

Jeszcze w tym samym miesiącu po powrocie poleciało moje wypowiedzenie z pracy i zapadła klamka. Znów poczułam się jak na lotnisku w Iranie przy tej całej akcji z dokumentami wyjazdowymi Artura. Było niepewnie, jednak kolejny etap życia zaczął nabierać nowych kształtów.


Opuszczona drewniana ławka w lesie


Norwegia – jak rozgryźliście podróż zarobkową w tamtejsze strony?

Artur kupił VW Passata za 1600 zł i w tydzień doprowadził do porządku, żeby bezpiecznie zawiózł nas do Norwegii.  Skrzynia z jedzeniem, prysznic turystyczny, dwuosobowy materac w bagażniku i nasze mobilne mieszkanie było gotowe.

 

Ten pomysł z autem dawał nam totalną wolność i dach nad głową. Deszcz, pioruny, nic nie było nam straszne. Mieliśmy swój kąt, zawsze zaparkowany w takim miejscu, żeby o poranku zabierało nam dech patrząc na widoki zza szyb.


Norwegia - szukanie pracy i spanie w aucie


Jak to wszystko się rozwinęło dalej?

Tak w telegraficznym skrócie. W domu jeszcze stworzyliśmy CV. Następnie ruszyliśmy promem do Bergen. Pracę i mieszkanie znaleźliśmy w ciągu 7 dni. Jak widać człowiek zmotywowany jest naprawdę w stanie działać cuda. W aucie mieliśmy spory zapas jedzenia, tak żeby na początek Norwegia nas nie pochłonęła pod względem kosztów życia.


Praca w Norwegii - spanie w samochodzie


Jestem pod duży wrażeniem! A te bilety do Azji – kiedy kupiliście?

Po 3 miesiącach ciężkiej pracy kupiliśmy bilety do Singapuru. W okresie zimowym, tak by plan spędzenia zimy tam gdzie jest ciepło został wcielony w życie. I BANG, zrobiliśmy to, udało się, jesteśmy.


Norwegia - w poszukiwaniu pracy


Czyli ta sytuacja z Alibabą była końcem, a zarazem początkiem czegoś pięknego?

W głębi duszy uważam, że wspólną podróż zawdzięczamy irańskiemu Alibabie. Ta cała sytuacja z paszportem pokazała mi, że życie jest nieprzewidywalne w każdym jego wymiarze. Wszystko to sprawiło, że słowo elastyczność – nabrało większego sensu.


Rajska plaża


Zdajesz sobie sprawę z tego, że Wasz historia brzmi nieprawdopodobnie?

Może i tak jest, jednak nie jest to nic nadzwyczajnego. Poznałam ekstra gościa – Artura. Wymyśliliśmy plan doskonały. Czemu więc go nie wcielić w życie? Czemu? Na to pytanie sama nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi, zatem zdecydowałam, że działanie będzie najlepszym rozwiązaniem w tej całej sytuacji.


Podróż po Wietnamie


Gdzie teraz jesteście?

Pozdrawiamy Cię serdecznie z Wietnamu! To właśnie tutaj koszulka w praktyczny sposób przydała się na stacji paliw. Myślałam, że wyłysiejemy tłumacząc o co nam chodzi dla lokalnego sprzedawcy.


Podróż po Filipinach - historia


Zrobiliście duży krok naprzód. Czy z perspektywy własnych doświadczeń przychodzi Ci do głowy myśl, którą warto puścić w świat? Myśl o której ludzie powinni usłyszeć?

Żyje się, póki się żyje, czyli tu i teraz, a nie tam i potem.


Rajski wodospad - podróże 

Piszę ten wpis, gdyż jesteście dla mnie inspiracją i pokazujecie, że chcieć to znaczy móc. Czy opisujecie swoje podróże w internecie, by inspirować innych?

W dzisiejszym świecie jest masę blogów. Na obecną chwilę jeszcze się nie przełamaliśmy, żeby zacząć pisać o tym, co przeżywamy. Niemniej lubię robić zdjęcia i dzielę się nimi na swoim prywatnym instagramie: @hulanki_joanki

https://www.instagram.com/p/BV76WZEg_vK/?taken-by=hulanki_joanki


KONIEC


Asia! Artur! Dziękuję Wam za inspirującą historię i piękne zdjęcia. Myślę, że Wasz przykład stanowi niezbity dowód na to, że marzenia są po to, żeby je realizować, a nie kolekcjonować niczym znaczki w klaserze, który ogląda się raz na kilka lat.

ps. Mobilki Mobilki! Dwójka turystów do zabrania! Jakieś wariaty, rzucili wszystko i żyją pełnią życia. Mobilki! Mobilki!

Szerokości na trasie!

komentarze: 9
  1. Jej, jak ja podziwiam takich ludzi jak Asia i Artur. Nie dość, że znaleźli wyjście z tej podbramkowej sytuacji w Iranie, to jeszcze mieli marzenia, o które umieli zawalczyć. Gratuluję determinacji i wytrwałości 🙂

  2. Świetna sprawa , super rozmowa i super tekst 🙂 tacy ludzie napędzają mnie i to mocno 🙂 nie ma rzeczy niemożliwych tylko trzeba chcieć 🙂

  3. Świetna rozmowa i niesamowita energia ;). To prawda, nie ma rzeczy niemożliwych dla ludzi zmotywowanych póki zdrowi jesteśmy. 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ