Tajemnica niskobudżetowego podróżowania

kanal-podrozniczy-nayoutube-nifortunne-historie-z-podrozy

Tajemnica niskobudżetowego podróżowania. Brzmi dziwnie i w sumie ciężko jest rozgraniczyć ramy, w których się mieści. W moim mniemaniu zawężam to do kilku czynników:

Po pierwsze, kiedy wybierasz spanie w namiocie, bo wiesz że zależy to od tego co jutro zjesz. Jednak nie sprawia to dla Ciebie dyskomfortu, gdyż wiesz że każdy dzień będzie pisał nową niepowtarzalną historię.

Po drugie, kiedy zdajesz sobie sprawę, że jeżeli nie zrobisz czegoś by zarobić kilka złotych na jedzenie to będzie kiepsko. Jednak kreatywność i wiara w ludzi dają kopa, który uświadamia Ci, iż wstyd to tylko rzeczownik, a nawiązywanie rozmowy jest banalne.

Tak jest dla mnie. Jednak wiem, że wielu ludzi rozumie to inaczej. Nie widzę w tym nic złego. Spotykałem na swojej drodze wielu eksploratorów świata. Niektórzy opowiadali, jak tanio zwiedzają świat. Co w późniejszej rozmowie schodziło do budżetu kilku tysięcy. Już leci pytanie niczym z forum autostopowego, gdzie wybił się z tłumu jakiś niezadowolony z życia człek: “Co k***a w tym złego. Zarobił to jeździ!!!”. REBUS dla młodszych: ***=urk). Odpowiedź brzmi: Tak, 100% prawda i to niepodległa wątpliwości. (Szok dotarłeś, aż tu! Tak wiem. Niestety jest tendencja wzrostowa czytelników, którzy nie czytają tekstów powyżej 20 słów. Będzie nagroda!).

tajemnica-niskobudzetowego-podrozowania-widok.jpg
Zachód słońca w podróży

Tajemnica niskobudżetowego podróżowania i szkoła życia

Zatem uważam, że każdy powinien ruszyć z ograniczonym budżetem <niskim>, z prostej przyczyny. Nic nie jest w stanie ukazać Ci kim tak naprawdę jesteś, jak moment w którym dojdzie do Ciebie, że nie masz co jeść i gdzie spać  (i co sraczka?). Nie, nie sraczka. Nasuwa się kolejne pytanie. Czy wtedy jesteś bezdomnym? Kiedyś usłyszałem w trakcie rozmowy, że ktoś uważa osoby podróżujące niskobudżetowo za bezdomnych. Nic w tym uwłaczającego wręcz odwrotnie.

Ukazuje to umiejętność radzenia sobie w nieznanym do tej pory miejscu. Uświadamiam, iż bezdomność to stan psychiczny! Pod żadnym warunkiem fizyczny. Tu wchodzi w grę docenienie tego co zostało za plecami, a niekiedy bardziej Tych którzy są nam bliscy. Tu pozostawiam temat do przemyślenia. Jak najdzie mnie wena napiszę szerzej, o tym jak to rozumiem.

Dotarliśmy do punktu, w którym jest:
– brak pieniędzy,
spanie w namiocie,
dorabianie na ulicy.
Podsumowując w mega wąskim rozumieniu bezdomność fizyczna.

Teraz pytanie. Jak być rycerzem i zwiedzać świat przez 5 miesięcy bez pieniędzy? Ok, rozumiem że wszystkie opcje Ci się skończyły. Teraz zdradzę Ci tajemnicę. W sumie zawsze wpajała mi to siostra (Monika! Jesteś PRO), a mianowicie powtarzała frazę:

“Jak się nie ma w głowie, to się ma w nogach.”
Moja odpowiedź: (*&^%&*()UJHI^(^$#$>


Niskobudżetowe podróżowanie i siła

Dziś jestem starszy, mam poniekąd jakieś doświadczenie i wiem, że w podróży nie liczy się nic innego jak KONDYCJA i STAN CIAŁA!!! Jestem tego żywym przykładem. Ruszyłem wytrenowany, wróciłem wypompowany. 5 miesięcy survivalu dało w kość na tyle, że czułem się coraz szybciej zmęczony. Zatem jaki przepis na sukces?

Bracie i Siostro! Im mniej hajsu w kieszeni, tym lepsza kondycja winna Twa być!

Przemyśl (masz 5 minut)!
Wstań!
Jesteś u progu sukcesu!
Zrób pierwszy krok w kierunku poprawy sprawności, bo to od niej zależy do ilu ciekawych miejsc dotrzesz.

Pozdrawiam swój drążek w futrynie, który z zażenowaniem patrzył na mnie, kiedy z wielką radością w sercu przekraczałem próg domu po powrocie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ